Mały czy duży problem?

Ostatnio pojawił się podczas rozmowy z instruktorem temat (jak on to powiedział) ,,turystów” na treningach, które odbywają się bez jego udziału. Tzn. poza sobotami z Sihingiem ćwiczymy sobie w tygodniu na salce w pewnej szkole. Zaje fajny pomysł… Mi nawet sie krew się polała :)  Ale pojawiło sie wielkie ALE…. możemy tam ćwiczyć bez niego, ale pod warunkiem, że będą tam sami swoi. Nikt z zewnątrz nie może z nami trenować. Do czasu tak chyba było. Nie wiem dokładnie, bo ćwicze tam od nie dawana z innych względów (nie będe o tym pisać). Jednak w pewnym momencie Sihing dostał od nas kinderjajko z niespodzianką. Niestety zabaweczka w środku była popsuta… Jak ja zaczęłam przychodzić na treningi w szkole to pan R juz tam ćwiczył wcześniej. On jest właśnie tym negatywnym surprise`em. Dlaczego? Bo nie poznaje technik u instruktora i nie przychodzi na jego treningi. Właściwie pojawił sie ze trzy razy w soboty i znikł. Osobiście sama zdziwiłam się widząc go tam, ale jakoś mi to nie przeszkadzało. Zrobiła się z tego afera, ponieważ koleś nie trenuje Wing Tsun a poznaje techniki WT i to właśnie przez nas samych.  Sihing się o tym dowiedział i oświecił nas co z takiego chorego układu może się wykluć, a lepiej temu zapobiegać:

Po pierwsze: taki Pan R będzie niedouczony w technikach WT – my mu tego nie pokarzemy i nie wytłumaczymy jak instruktor. Po drugie: w konsekwencji Pan R może rozpowiadać, że uczy się WT w innych klubach sztuk walki i nie tylko (bo przecież niby sie uczy).   Po trzecie: to co powie o WT innym nie bedzie napewno dobre… bo on sam tego dobrze nie zna. Po czwarte: opinia o Wing Tsun w moim mieście bedzie zmasakrowana, a to małe miasto i szybko sie rozniesie, że  WT jest lipne, bo jakiś kolo, który to ćwiczy nic nie umie. A szczególnie wśród ludzi ćwiczących inne sztuki walki. Po piąte: Kto dostanie opierdol za to? Kto poniesie konsekwencje? Sihing. A on do tego się absolutnie nie przyczynił.

To jest właśnie łańcuch porażki Wing Tsun w moim mieście. Więc lepiej zapobiegać i nie narażać Wing Tsun na hańbe. Nigdy bym tego nie chciała. Nigdy. Każdy klub dba o swoja opinię i ucznowie tej szkoły WT też powinni.

Wniosek jest tylko jeden.

Pan R musi zniknąć lub jako osoba z zewnątrz zostanie wchłonięty i też będzie uczył się u źródła.

To zależy tylko od niego. Ciekawe kto tą sprawę z nim załatwi?

~ - autor: marta3004 w dniu kwiecień 28, 2008.

Dodaj komentarz