mmm

Just another WordPress.com weblog

niemiecka reklama EURO 2008 - bawoły i złodzieje dwa bratanki, poprostu “Jetzt geht’s los!” maj 28, 2008

Kategoria wpisu: opinie — marta3004 @ 10:22 przed południem
Tags: , , ,

Zacznę od tego, że to nie jest reklamówka, wykonano ją na zlecenie portalu Foozee. Dziennikarze TVN24 są idiotami, bo wmawiają, że to skandal.  A Jan Tomaszewki, uważający że prokuratura musi się tym zająć i używając przy tym XXX słów stał się opiniotwórczym chlewem polskim.  Proszę przestać robić z igły widły. Reakcja mediów zrobiła z nas idiotów, a nie sami Niemcy. Teksty typu „Widziałeś inne reklamy, które ośmieszają Polaków pisz na kontakt@tvn24.pl” są poniżej wszelkiej krytyki. I kto kogo miesza z błotem?  W liście do ambasadora RP Andrzeja Byrta członek kierownictwa koncernu Klaus-Peter Voigt podkreślił, że celem kampanii była “informacja i rozrywka”, a nie obrażenie czy urażenie kogokolwiek. Ja osobiście uważam tak samo. Ogladając takie spoty reklamowe mamy się śmiać. Ja miałam ubaw i wkurza nie brak poczucia humoru. Wiec trzeba się przyjrzeć temu od początku do końca. Jadą sobie niemieccy kibole. Grubi, żłobiący piwo. Fizjologiczna potrzeba przerywa ten balet i panowie idą się odlać. W tym momencie Niemcy pokazali ile wart jest dla nich hymn grany podczas tego obrzędu na autostradzie. Ale czy ktoś w Berlinie zrobił z tego aferę jak w Warszawie za smochód? Ok, panowie juz zadowoleni… Ale gdzie bryka? Fruuu nie ma… Polacy jak się potem dowiadujemy z napisu byli tacy sprytni, że nawet kamera ich zauważyła podczas konfiskaty pojazdu. Wypadliśmy w tym filmiku nawet dobrze.  Wygląda o wiele lepiej niż banda podpitych grubasów, którym największą radość sprawia opróżnienie pęcherza. Polak był cwańszy. Lepszy złodziej niż bawół.  Panowie redaktorzy z Warszawy robicie ze swoich rodaków debili, którzy obrażają się, gdy tylko ktoś z nich zażartuje. Żal ,żal, żal… robicie krzywde Polakom pod pozorami skadnalu, który sami wywołaliście. Po co? Dla własnych zysków? Nie idźcie już tą droga, błagam.

W odpowiedzi na komentarz:  Wcale nie mówie, że mamy być z tego dumni. Moje kryteria oceny odnoszą się jedynie do tej konkretnej sytuacji w spocie. Nie biorę pod uwagę całokształtu stosunków polsko-niemieckich. Fakt faktem… nie jest to pozytywny wizerunek, ale mają do wyboru: złodziej czy obleśny bawół, wybieram pierwsze.

 

Dwa kroki do przodu… maj 28, 2008

Kategoria wpisu: wing tsun — marta3004 @ 9:42 przed południem
Tags: , , ,

Emocje opadły… juz po wszystkim. Okazało się, że nerwy były nie potrzebne. Stres mnie zżerał cały tydzień. W piatek, czyli dzień przed z tego wszystkiego zapomiałam iść na kolejny wykład z  prawka jazdy, a dziś bedę jechać ( o ile mi się uda) samochodem sama. Sifu Marek nie zabił (ale pewna koreanka próbowała, hehe - pozdro dla Moniki). Naliczyłam kolo 12 siniaków i krwiaka nad kolanem od kopnieć.(Chłopak mnie zapytał: Czy jesteś masochistką?- hehe…) Sobota - 4 godz. Niedziela - 4 godz treningu również. Oczywiście najbardziej stesujące z tych 8 godzin było ostatnie 30 min, przy okazji tez najbardziej męczące. Czemuż to? A temu, że odbywały się egzaminy na przeróżne stopnie uczniowskie. Pięć osób na 1 st. ucz., jedna na 2 st. ucz, jedna na 3 st. ucz.  i  dwie na 8 st. ucz. Ja, znajoma koreanka i jeszcze jedna osoba dostaliśmy wyjąktowy bonus. Mogliśmy przystapić do następnego egzaminu zaraz po zaliczeniu pierwszego. W ten sposób uczyniłam nie jeden, ale dwa kroki do przodu, posiadając 2 st. ucz. WT. Cieszę się niesamowicie. Takie seminarium jest bardzo motywujące na przyszłość. Daje poprostu kopa, takiego żeby uczyć sie dalej, więcej i bardziej intensywnie. Tylko jedno pytanie?  A czemu dyplom jest napisany po węgiersku? (chyba?)  I tak znam odpowiedź…

podczas pierwszego dnia seminarium…

 

Chińskie obowiązki - seminarium. maj 18, 2008

Kategoria wpisu: wing tsun — marta3004 @ 6:56 pm
Tags: , ,

Dokładnie za tydzień o tej porze już będzie po wszystkim. Ale mnie stres zżera. O czym mowa? O mojej chińskiej powinności. Trochę kosmicznie to brzmi, ale to jest obowiązek. Wobec wielu osób i mnie samej też. Seminarium Wing Tsun pierwsze w życiu. Wogóle jeszcze nie spotkałam się z taką sytuacją, dlatego bardzo się denerwuje. Sifu będzie w u nas. Pewnego rodzaju oksymoron. Paradoksalna sytuacja, a jednak realna. Będzie. Czy ktoś tego się spodziewał? Ja nie. Tym bardziej należy wtedy być. Jednak niektórzy tego nie doceniają. Nie rozumiem ich. Może i dobrze, bo po co zapuszczać myśli w tym kierunku i zrozumieć filozofie takiej jednostki, która świadomie się naraża i marnuje. Nie mam tu na mysli jakiś wielkich osiągnięć, ale to marnowanie tego czego się uczyliśmy dotychczas. Ja umiem tyle co mini kropelka w oceanie, ale są tacy co umieją troche więcej i chyba im to wystarcza. Takich osób na seminarium nie będzie, bo uważają to za zbędne w dalszym rozwoju WT. O czym to świadczy? Dla mnie to jedynie o niedorozwoju. Bo wymówki, typu brak funduszy można przezwyciężyć. Ja dałam rade. Dużym kosztem. Naprawde dużym. Tu nie chodzi o to, że za te pare stówek mogłam coś kupić. Miałam inny problem. Ktoś postawił mi pytanie: albo to ( nie chce pisać co) albo WT. Wybrałam. I będe. Miałam nie zaliczać stopnia uczniowskiego, ale zrobie to. Boje się, że będe potem żałować. Nie chce tego. Znając siebie znowu potem zrobiłabym coś głupiego. Tak jest jak nie można choć troche być sobą, wszyscy chcą cię udusić a świat rząda ofiar. Nie wiele brakowało bym to ofiarą była. Więc nie zmarnuje 8 miesięcy nauki i zdam ten egzanim… tak myśle. Bo jak nie, to więcej się nie pokaże i będzie po WT i po mnie też. Narazie jeszcze żyje, a za tydzień? Czas pokaże.

 

“VANITAS VANITATUM ET OMNIA VANITAS” maj 17, 2008

Kategoria wpisu: codzienność — marta3004 @ 6:37 pm
Tags: ,

Zastanawiam się już ponad tydzień, dlatego nic nie wpisywałam, czy mi się pogorszyło, czy w świat coś pierdolnęło ( całe dotychczasowe życie czekam na ten meteoryt-apokalipse, he he) Dlaczego? Wyczuwam zakłucenia podczas odbioru sygnału nadawanego przez Ziemię do mojego odbiornika. Te szumy w eterze, czyli mojej materii wszechświata, doprowadzają do szlaństwa nerwowego. Przez to wszystko nie funkcjonuje normalnie.

Od czego te zakłócenia się zaczęły?  Nie wiem. Wszystko mi się wali na łeb - to wiem na pewno. Może początek sięga tego, że wszystkim się strasznie przejmuje, pod warunkiem, że to dotyczy mnie bezpośrednio. Egoistyczne, prawda? Ludzie sami mnie tego nauczyli, żeby przejować się tylko sobą… To nie znaczy, że nie ma osób dla których zrobie prawie wszystko.

Chodze w takim podłym humorze… Wszyscy mają do mnie prenensje o to, że czegoś nie zrobiłam albo robie za dużo. Z koleżanką z ławki nie gadam już tydzień, rodzice to klęska przeciwnych do siebie żywiołów pomiędzy którymi stoje ja.  A jego też mam dość, ale mu tego nie powiem teraz, bo w moim obecnym stanie byłoby to za drastycznie powiedziane. Poczekam jeszcze.

Czuje się wykończona, zmarnowana i nie potrzebna. Nienawidze tego uczucia, bycia niechcianym. Jezu, momentami mam dość. Dość wszystkiego. W środu siebie chyba oszaleje. Marność nad marnościami i wszystko marność.

 

Miażdzące pięści smoka maj 5, 2008

Kategoria wpisu: wing tsun — marta3004 @ 5:53 pm
Tags:

Z tą różnicą, że pięści zgniotły się smokowi…heh. Już 2 dni lecze swoje kostki na prawej dłoni. W dniu, kiedy tak się urządziłam moja najmniejsza kostka była wielkości ziemianka, ale po chłodzeniu na drugi dzień zeszło. Pojawił się nowy problem, bo kostka palca serdecznego zapadła się. Czyżby roztopiła się od lodu? Poza tym skórę mam zielono-fioletową. Masakra. Zastanawiam się jak nastawić palca? Znalazłam w necie 3 sposoby:

A. pierdolnąć z całej siły lekko z ukosa otwartą dłonią ( tą zdrową, w moim przypadku lewą) w miejscu schorzenia tak, żeby kość wpadła w staw.  No nie wiem, ale wydaje się być sensowne. Tylko, że ja mam silniejszą lewą ręke i żebym sobie nie załatwiła prawej gorzej. To dlatego, że prawa była uszkodzona 3 razy. Złamanie otwarte obojczyka (było poważne, bo mnie przewieźli do lepszego szpitala), miażdzony łokieć ( rolki mi nie służą ) i ponad 30 szwów ( przecięte mięśnie, ścięgna 2 palców- na początku mialam ich niedowład i ubytki w mięsie że tak powiem). I dlatego zapalnicze umiem zapalić tylko lewą ręką, tak mi zostało, chodz i tak zapalniczki nie potrzebuje.

B. zgnieść zapadnięte miejsce i przekierowywać palec równocześnie . To było dobre na opuchlizne raczej…

C. nastawić z wyczuciem. Ale samemu nie ma się tego wyczucia, dlatego musi to zrobić druga osoba. Mi tego nikt nie zrobi, bo się boi…

Wybieram…. sposób A. Przeżyje. Do jutra musi się zagoić. Mam trening.

Mam nadzieje, że się nie pogorszy. Nie takie rzeczy juz sama robiłam. Szyłam się jak mnie pies ugryzł ( rana mała 1cm), cięłam sie i wycinałam skóre jak była tak potrzeba, więc i czas się poskładać.

Wniosek jest jeden. Dobry trening był.

 

Yellow dragon maj 4, 2008

Kategoria wpisu: codzienność — marta3004 @ 7:08 pm
Tags: , ,

Znów nie moge zrobić tego co chce? I co z tą wolnością? Za kratami mentalności moich rodziców. Czy ktoś ma coś przeciwko tatuażom? Kogo pytam to ok, fajny pomysł, a oni do końca cię p***. Mają naprawdę śmieszne argumenty: może nabawisz się zakażenia jakiegoś, może w pracy kiedyś ci będzie przeszkadzać może ci się przestanie podobać, może ktoś z tego powodu bedzie ci zawadzał w życiu, może i może…. Te wszystkie może są do zlikwidowania. Choroby zakaźne się leczy i żyje, prace można zmienić, jak się znudzi  to w te miejsce wydziergać coś nowego a jak ktoś bedzię miał wątki do mnie z tego powodu to załatwie to jak zawsze. I wszystko wraca do normy…. tylko ich nie moge przerobić do norm unijnych. Może złoże wniosek o dotacje i otrzymam dofinansowanie na rozwój i modernizacje przestarzałych urządzeń w firmie o nazwie RODZINA. Czy ktoś widzi w tym coś złego?

 

zniewolone ,,ja,, i fałszywe ,,jestem,, - skutek słabości maj 4, 2008

Kategoria wpisu: filozofia i magia — marta3004 @ 11:20 przed południem
Tags: , ,

Zawsze mieliśmy wybór. Każdy dzień, każda godzina dawała nam możliwość podjęcia decyzji
- decyzji przesądzającej o tym, czy stawisz czoła, czy też ulegniesz siłom, które grożą ograbieniem
ciebie z twojego ,,ja,, z twojej wewnętrznej wolności, a także o tym, czy staniesz się niewolnikiem
okoliczności…

Bądźmy wolni. Miejmy wole umysły. Nic wbrew sobie i swej woli. Uwolnijmy swoje ,,jestem,, i niech zespoli się z ,,ja,, czynąc absolutnie nas prawdziwych, rzeczywistych.   MysticMao

 

ॐ मणि पद्मे हूँ maj 3, 2008

Kategoria wpisu: filozofia i magia — marta3004 @ 6:14 pm
Tags: , , , ,

OM MANI PADME HUM  - to właśnie znaczą te litery w naszym alfabecie. Jest to główna i najważnejsza mantra buddyzmu tybetańskiego. Słowo OM pojawia się naczęściej w modłach. Om ( ॐ) to sylaba będąca najważniejszą mantrą, pierwotnym dźwiękiem, postrzegana jako dźwięk powstania Wszechświata. Ta transcendentalna wibracja, jest uważana za identyczną z osobą absolutnego Wisznu ( jest to jeden z najpopularniejszych dewów, czyli bóstw łaskawych i dobrych)

Dzięki OMPH można osiągnąć pełnię wyzwolenia oraz umysłową doskonałość.

  • Jako talizman pomaga:
  • zmienić swoje życie
  • charakter
  • sposób bycia i patrzenie na świat
  • zrozumieć rzeczy dotychczas niepojęte
  • odnaleźć spokój i ciszę
  • chroni przed nieszczęściem
  • ułatwia materializację marzeń
  • zwiększa zasoby sił witalnych
  • wskazuje drogę do szczęścia

Mantra „O mani padme hum” jest najpopularniejszą wśród buddyjskich mantr, i uważana jest za perłę nauki Buddy. OMPH to niezwykły silnie działający talizman. Składa się z 6 mistycznych znaków, posiadających wielką moc. Tworzą one zamknięty krąg (nie zawsze jest to krąg!!!) symbolizujący łączność świata ducha i materii. Każdy z kolejnych znaków zwiększa siłę oddziaływania poprzedniego. W górnej części koła znajduję się starożytny hinduski i tybetański znak OM posiadający moc zdolną czynić cuda.

Poszczególne sylaby mantry w dosłownym tłumaczeniu oznaczają: OM - starozytna indyjska inwokacja do Najwyższej Rzeczywistosci MANI - klejnot, diament PADME - w lotosie HUM - jest wezwaniem mocy.

Nauki mówią, że każda z sześciu sylab mantry OM MANI PADME HUM ma specyficzną, wielką moc przeobrażania różnych aspektów naszej istoty. Sześć sylab oczyszcza sześć szkodliwych uczuć - wyraz nieświadomości - które popychają nas do popełniania negatywnych czynów ciałem, mową i umysłem, tworząc tym samym samsarę i nasze w niej cierpienia. Mantra ta przekształca dumę, zazdrość, pożądanie, głupotę, chciwość i gniew w ich prawdziwą naturę - w mądrości sześciu rodzin buddy, obecne w oświeconym umyśle. Recytując mantrę OM MANI PADME HUM, oczyszczamy więc sześć negatywnych uczuć, które tworzą sześć światów samsary. Tym samym zapobiegamy odrodzeniu się w którymś z nich oczyszczamy właściwe im cierpienia. Recytacja tej mantry oczyszcza również „zbiór ego” - skandhy, i spełnia sześć paramit, czyli „przekraczających działań serca oświeconego umysłu”: szczodrość, etyczne postępowanie, cierpliwość, entuzjazm, koncentrację i wgląd. Powiedziano również, że OM MANI PADME HUM chroni przed wszelkimi negatywnymi wpływami i chorobami.

Tyle właśnie dowiedziałam się o najważnejszej mantrze tybetańskiej. Dlaczego mnie to interesuje? Bo dostałam taką bransoletę i dokupiłam sobie sama wisiorek. Nie wiem czy takie przedmioty chronią, ponieważ nigdy talizmanów nie używałam (czemu nie?) Osobiście wiem sama po sobie, że tak sobie coś ubzduramy to tak właśnie będzie. Wszystko zależy od indywidualnego podejścia, nie tylko w tej sprawie, ale w każdej dziedzinie życia. Ogólnie magią się bawiłam. Mam w sobie coś takiego co przyciaga mnie do czarów. Abrakadabra…. Nie, to nie to…. Może kiedyś o tym napisze, ale dobrze się nie skończyło.

 

Moje 18 wiosen życia… maj 1, 2008

Kategoria wpisu: filozofia i magia — marta3004 @ 6:24 pm

Osobiście wole jesień, ale to kiedy indziej. Wczoraj skończyłam osiemnaście lat. I jak się czuje? Hmmm. Pierwsze co mi do głowy przyszło to zmęcznie. Może tym świętowaniem? Wcale nie czuje czegoś specjalnego ( a kto powiedział, że będe czuć). Dziś wracam do normalnego życia i swch codziennych problemów. Po tylu latach myśle, że warto zrobić coś typu rachunek sumienia.

1. Jaka jestem po tylu latach :)

Zmieniłam się o 180 stopni. Wszystkie wady obruciły się w zalety, a to co dobre w złe. Byłam bardziej pracowita, wrażliwa na innych. Teraz co raz częściej mnie nikt nie obchodzi, stałam się nie co leniwa ( i to mi szczerze przeszkadza we wszystkim). Byłam też osobą, która nie umie się bronić i jest słaba psychicznie. Teraz nie pozwalam, aby ktoś mną miotał i w sumie dzieki egoizmowi trzymam sie na umyśle. Wiem sama po sobie, że nie warto sie poświecać dla innych. Wykorzystają cię i rzucą… tradycyjnie. Stałam się egoistką, ale są osoby dla których zrobie niemal wszystko, póki mnie nie zawiodą. Nie dawno poznałam kogoś prawdziwą nature…Szkoda mi… samej siebie z tego powodu.

2. Co musze zmienić?

Bo za bardzo sie przejmuje tym co o mnie myslą ludzie. Może dlatego,  że za często spotykam się z odrzuceniem?

3. Co osiągnęłam?

Umiem zadbać sama o siebie. Jestem niezależna. Zawsze dostaje to co chce, ale tylko w sferze materialnej. Wolałabym jednak osiągać tak wiele w kontaktach z ludzimi, znaleźć prawdziwych przyjaciół. Walczyłam z czymś. Wygrałam po paru miesiącach wojny wewnętrznej ze samą sobą. Próbowałam wiele razy, kiedy to nie było jeszcze takie groźne. W punkcie kulminacyjnym w końcu powiedziłam sobie: OPANUJ SIĘ. I tak panuje juz dokładnie siedem miesięcy. Znalazłam coś zastępczego, dobrego- wing tsun.