Miażdzące pięści smoka maj 5, 2008
Z tą różnicą, że pięści zgniotły się smokowi…heh. Już 2 dni lecze swoje kostki na prawej dłoni. W dniu, kiedy tak się urządziłam moja najmniejsza kostka była wielkości ziemianka, ale po chłodzeniu na drugi dzień zeszło. Pojawił się nowy problem, bo kostka palca serdecznego zapadła się. Czyżby roztopiła się od lodu? Poza tym skórę mam zielono-fioletową. Masakra. Zastanawiam się jak nastawić palca? Znalazłam w necie 3 sposoby:
A. pierdolnąć z całej siły lekko z ukosa otwartą dłonią ( tą zdrową, w moim przypadku lewą) w miejscu schorzenia tak, żeby kość wpadła w staw. No nie wiem, ale wydaje się być sensowne. Tylko, że ja mam silniejszą lewą ręke i żebym sobie nie załatwiła prawej gorzej. To dlatego, że prawa była uszkodzona 3 razy. Złamanie otwarte obojczyka (było poważne, bo mnie przewieźli do lepszego szpitala), miażdzony łokieć ( rolki mi nie służą ) i ponad 30 szwów ( przecięte mięśnie, ścięgna 2 palców- na początku mialam ich niedowład i ubytki w mięsie że tak powiem). I dlatego zapalnicze umiem zapalić tylko lewą ręką, tak mi zostało, chodz i tak zapalniczki nie potrzebuje.
B. zgnieść zapadnięte miejsce i przekierowywać palec równocześnie . To było dobre na opuchlizne raczej…
C. nastawić z wyczuciem. Ale samemu nie ma się tego wyczucia, dlatego musi to zrobić druga osoba. Mi tego nikt nie zrobi, bo się boi…
Wybieram…. sposób A. Przeżyje. Do jutra musi się zagoić. Mam trening.
Mam nadzieje, że się nie pogorszy. Nie takie rzeczy juz sama robiłam. Szyłam się jak mnie pies ugryzł ( rana mała 1cm), cięłam sie i wycinałam skóre jak była tak potrzeba, więc i czas się poskładać.
Wniosek jest jeden. Dobry trening był.
Leave a Reply