Dwa kroki do przodu…

Emocje opadły… juz po wszystkim. Okazało się, że nerwy były nie potrzebne. Stres mnie zżerał cały tydzień. W piatek, czyli dzień przed z tego wszystkiego zapomiałam iść na kolejny wykład z  prawka jazdy, a dziś bedę jechać ( o ile mi się uda) samochodem sama. Sifu Marek nie zabił (ale pewna koreanka próbowała, hehe – pozdro dla Moniki). Naliczyłam kolo 12 siniaków i krwiaka nad kolanem od kopnieć.(Chłopak mnie zapytał: Czy jesteś masochistką?- hehe…) Sobota – 4 godz. Niedziela – 4 godz treningu również. Oczywiście najbardziej stesujące z tych 8 godzin było ostatnie 30 min, przy okazji tez najbardziej męczące. Czemuż to? A temu, że odbywały się egzaminy na przeróżne stopnie uczniowskie. Pięć osób na 1 st. ucz., jedna na 2 st. ucz, jedna na 3 st. ucz.  i  dwie na 8 st. ucz. Ja, znajoma koreanka i jeszcze jedna osoba dostaliśmy wyjąktowy bonus. Mogliśmy przystapić do następnego egzaminu zaraz po zaliczeniu pierwszego. W ten sposób uczyniłam nie jeden, ale dwa kroki do przodu, posiadając 2 st. ucz. WT. Cieszę się niesamowicie. Takie seminarium jest bardzo motywujące na przyszłość. Daje poprostu kopa, takiego żeby uczyć sie dalej, więcej i bardziej intensywnie. Tylko jedno pytanie?  A czemu dyplom jest napisany po węgiersku? (chyba?)  I tak znam odpowiedź…

podczas pierwszego dnia seminarium…

~ - autor: marta3004 w dniu maj 28, 2008.

Dodaj komentarz