Zakłucenia w percepcji rzeczywistości
Ostatnio mój tok myślenia uległ lekkiej dezorientacji. Ale spokojnie, jeszcze nie oszalałam… to nie psychoza
Wiem, że ze mną coś nie tak. Natomiast osoba znajdująca się w stanie psychozy nie ma tej świadomości i wydaje się jej, że funkcjonuje normalnie. Nie mam zaburzeń świadomości. To nie to. Zdaje sobie sprawe ze zjawisk wewnętrznych w mojej głowie. I własnie te procesy myślowe, a dokładnie wnioskiz tych procesów są przygnębiające. Tyle myśle… Rodzą sie we mnie myśli, których nie umiem wyrazic na zewnątrz siebie, nie wiem jak je nazwać. Nawet gdybym wiedziała i tak nie mam komu opowiedziec tego. To jest kolejny powód przygnębienia. Dlaczego nikt nie zna mnie tak, jak ja chciałabym żeby mnie znał? Trudne pytanie. Zazwyczaj nikt nie słucha, nikt nie chce rozmawiać o tym co ja chce. Moze nie wyrażam siebie jak trzeba? I tu pojawia sie aspekt pojęć ,,moje ja” i ,,moje jestem”. To co mamy w środu (moje ja) nigdy nie bedzie tym na zewnątrz (moje jestem). Wcale nie jesteśmy tacy ja nam sie wydaje, tylko tacy jakimi widzą nas inni. Zespolenie tego to prawda rzeczywista, stanie sie Absolutem. Dobra… to nie ten temt, nie na dziś.
Nie lubie gadki o niczym, o pierdołach i czyiś widzimisiach. Kiedys ktoś mi powiedział, że rozmowa ze mną to jak z filozofem-psychologiem. Kogo w moim wieku (18l.) obchodzą takie rzeczy jak filozofia, pojęcie bytu, cel życia? NIKOGO!!! Nie znam takiego drugiego czkowieka. Od czasu do czasu przypominam sobie o tym i to mnie dobija psychicznie. Mam takie okresowe zaburzenia nastroju. Ostatnie w zime, przez 3 tyg mnie trzymało. Taki dół… Ale przeżyłam. Czy to nie depresja? Podobno 10% społeczeństwa na nią cierpi, a wraca w 75% przypadków. U mnie wraca. Około 15% pacjentów z ciężką depresją umiera wskutek samobójstwa, 20-60% chorych na depresję próbuje sobie odebrać życie, 40-80% ma myśli samobójcze. Mam te dane skomentować co do siebie? Hmmm… Może nie. To chyba depresja. Czy spowodowana? Samotnością, poczuciem bycia niepotrzebnym, wyobcowaniem. Posiadam 3 na 4 symptomy. Jakie? 1)Emocjonalne – smutek, utrata radości zycia. 2)Poznawcze – negatywny obraz siebie, obniżona samoocena, samookaleczenie, pesymizm i rezygnacja. 3)Motywacyjne- problemy z mobilizacją do wszelkiego działania. Czwarty rodzaj u mnie nie wystepuje, czyli symptomy somatyczne. I tak sama postawiłam sobie tzw. w psychologi diagnoze klasyfikacyjną. I co dalej mam robic? Zatracam siebie w głebokich studniach czarnych mysli…marnych, mętnych, poprostu moich. (mmm) Jedym zdaniem jak sie czuje? Mam doła.

Dodaj komentarz