mmm

Just another WordPress.com weblog

Wakacje… i tyle. czerwiec 23, 2008

Kategoria wpisu: codzienność — marta3004 @ 1:11 pm
Tags: ,

Okres wakacji kojarzy mi od razu ze słowem NUDA. No na prawde nie ma co robić. Trudno znaleść jakieś fascynujące zajęcie, które potrafi tak pochłonąc, żw aż bedzie mi szkoda tych wakacji. Chodz w tamtym roku zajmowałam sie czymś, co mnie wciągnęło w wir molekularnych problemów komórek. Ale tylko raz mi sie tak zdarzyło. Co robiłam? Trzy książki: o biotechnologi roślin, mikrobiologii i genetyce człowieka. Cały dzień robiłam notatki i ksera wykresów, które wklejałam do zeszytu specjalnie to tego kupionego. Mam go jeszcze dziś… 96 str, obrazków komórek eukariotycznych i prokariotycznych, chromosomów i barterii. Po wakacjach akrusze z biologi szły po 70-80% każdy…Nauka. Fasycujące. Ale cóż. Zawsze mikrobiologie chciałam studiować ( przynajmniej całe gimnazjum :)), lecz nie moge. Nie chodzi o mnie, lecz rzeczy ,, wyższe”. Chciałam też być meteorologiem (to jest za nudne), nauczycielką jak każda dziewczynka w podstawówce, pilotem (trzeba mieć super zdrowe serce, ale moje takie nie jest. Hmmm słyszałam w TV ze niektórym pilotom staje serce czy dużym obciążeniu i tak latają w wojsku),  uwielbiam Egipt, Syrie i te okolice - dlatego egiptologia…. marzenia, a teraz - narazie nic nie powiem, lepiej nie zapeszać.

Co będę robić w te wakacje?

1. J. niemiecki-cała gramatyka… ale mi sie nie chce, lecz musze

2. Geografia- do powtórzenia 1 i 2 klasa do matury, to akutat lubie   :)

3. Wos sobie odpuszcze, może poczytam nieco, zawsze cos we łbie zostanie…

4. Wing Tsun - moje kung fu niech bedzie ze mną.

5. Mam pare ksiązek do przeczytania. Jak przeczytam napisze co nich sądze…

Wydaje się być nawet fajnie… Ale mi i tak sie nie podoba. Chciałabym gdzieś wyjechać i zobaczyć coś. Co? Marzy mi sie Egipt, Syria, Mongolia, Chiny i Izrael. Ktoś tam jedzie i mnie weźmie?    :)

 

“VANITAS VANITATUM ET OMNIA VANITAS” maj 17, 2008

Kategoria wpisu: codzienność — marta3004 @ 6:37 pm
Tags: ,

Zastanawiam się już ponad tydzień, dlatego nic nie wpisywałam, czy mi się pogorszyło, czy w świat coś pierdolnęło ( całe dotychczasowe życie czekam na ten meteoryt-apokalipse, he he) Dlaczego? Wyczuwam zakłucenia podczas odbioru sygnału nadawanego przez Ziemię do mojego odbiornika. Te szumy w eterze, czyli mojej materii wszechświata, doprowadzają do szlaństwa nerwowego. Przez to wszystko nie funkcjonuje normalnie.

Od czego te zakłócenia się zaczęły?  Nie wiem. Wszystko mi się wali na łeb - to wiem na pewno. Może początek sięga tego, że wszystkim się strasznie przejmuje, pod warunkiem, że to dotyczy mnie bezpośrednio. Egoistyczne, prawda? Ludzie sami mnie tego nauczyli, żeby przejować się tylko sobą… To nie znaczy, że nie ma osób dla których zrobie prawie wszystko.

Chodze w takim podłym humorze… Wszyscy mają do mnie prenensje o to, że czegoś nie zrobiłam albo robie za dużo. Z koleżanką z ławki nie gadam już tydzień, rodzice to klęska przeciwnych do siebie żywiołów pomiędzy którymi stoje ja.  A jego też mam dość, ale mu tego nie powiem teraz, bo w moim obecnym stanie byłoby to za drastycznie powiedziane. Poczekam jeszcze.

Czuje się wykończona, zmarnowana i nie potrzebna. Nienawidze tego uczucia, bycia niechcianym. Jezu, momentami mam dość. Dość wszystkiego. W środu siebie chyba oszaleje. Marność nad marnościami i wszystko marność.

 

Yellow dragon maj 4, 2008

Kategoria wpisu: codzienność — marta3004 @ 7:08 pm
Tags: , ,

Znów nie moge zrobić tego co chce? I co z tą wolnością? Za kratami mentalności moich rodziców. Czy ktoś ma coś przeciwko tatuażom? Kogo pytam to ok, fajny pomysł, a oni do końca cię p***. Mają naprawdę śmieszne argumenty: może nabawisz się zakażenia jakiegoś, może w pracy kiedyś ci będzie przeszkadzać może ci się przestanie podobać, może ktoś z tego powodu bedzie ci zawadzał w życiu, może i może…. Te wszystkie może są do zlikwidowania. Choroby zakaźne się leczy i żyje, prace można zmienić, jak się znudzi  to w te miejsce wydziergać coś nowego a jak ktoś bedzię miał wątki do mnie z tego powodu to załatwie to jak zawsze. I wszystko wraca do normy…. tylko ich nie moge przerobić do norm unijnych. Może złoże wniosek o dotacje i otrzymam dofinansowanie na rozwój i modernizacje przestarzałych urządzeń w firmie o nazwie RODZINA. Czy ktoś widzi w tym coś złego?

 

Witam w domu…Witam siebie… kwiecień 13, 2008

Kategoria wpisu: codzienność — marta3004 @ 10:31 przed południem

Dom, dom, dom. Gdzie jest mój dom?  Chyba go właściwie nie mam, bo nigdzie się nie czuje jak w domu. Nawet nie czuje się Polką, obojętny mi ten kraj. Chodz polityka w nim jest bardzo ciekawa. Co afera to lepsza… Jak wiadać posłowie nadają się najlepiej do pisania kryminałów fantastycznych wymyślanych podczas obrad sejmu. Od prawdziwych pisarzy różnią się jedynie tym, iż oni wcielają swe fantazje w życie, a pisarz ogranicza sie do papieru, a czasem i film z tego wyjdzie. A w Polsce mamy spontan bufonów po czterdziestce na żywo!!! Co za durny kraj…