Wakacje… i tyle. czerwiec 23, 2008
Okres wakacji kojarzy mi od razu ze słowem NUDA. No na prawde nie ma co robić. Trudno znaleść jakieś fascynujące zajęcie, które potrafi tak pochłonąc, żw aż bedzie mi szkoda tych wakacji. Chodz w tamtym roku zajmowałam sie czymś, co mnie wciągnęło w wir molekularnych problemów komórek. Ale tylko raz mi sie tak zdarzyło. Co robiłam? Trzy książki: o biotechnologi roślin, mikrobiologii i genetyce człowieka. Cały dzień robiłam notatki i ksera wykresów, które wklejałam do zeszytu specjalnie to tego kupionego. Mam go jeszcze dziś… 96 str, obrazków komórek eukariotycznych i prokariotycznych, chromosomów i barterii. Po wakacjach akrusze z biologi szły po 70-80% każdy…Nauka. Fasycujące. Ale cóż. Zawsze mikrobiologie chciałam studiować ( przynajmniej całe gimnazjum :)), lecz nie moge. Nie chodzi o mnie, lecz rzeczy ,, wyższe”. Chciałam też być meteorologiem (to jest za nudne), nauczycielką jak każda dziewczynka w podstawówce, pilotem (trzeba mieć super zdrowe serce, ale moje takie nie jest. Hmmm słyszałam w TV ze niektórym pilotom staje serce czy dużym obciążeniu i tak latają w wojsku), uwielbiam Egipt, Syrie i te okolice - dlatego egiptologia…. marzenia, a teraz - narazie nic nie powiem, lepiej nie zapeszać.
Co będę robić w te wakacje?
1. J. niemiecki-cała gramatyka… ale mi sie nie chce, lecz musze
2. Geografia- do powtórzenia 1 i 2 klasa do matury, to akutat lubie
3. Wos sobie odpuszcze, może poczytam nieco, zawsze cos we łbie zostanie…
4. Wing Tsun - moje kung fu niech bedzie ze mną.
5. Mam pare ksiązek do przeczytania. Jak przeczytam napisze co nich sądze…
Wydaje się być nawet fajnie… Ale mi i tak sie nie podoba. Chciałabym gdzieś wyjechać i zobaczyć coś. Co? Marzy mi sie Egipt, Syria, Mongolia, Chiny i Izrael. Ktoś tam jedzie i mnie weźmie? ![]()

