mmm

Just another WordPress.com weblog

Letnia forma treningu Wing Tsun czerwiec 25, 2008

Kategoria wpisu: wing tsun — marta3004 @ 12:05 pm
Tags: ,

To była bardzo letnia forma, raczej wakacyjna… nad jeziorem.  Myślałam, że będzie tragicznie, ale podobało mi się nawet. Zmieniłam zdanie, ponieważ odpuściliśmy sobie przewracanie i upadki na ziemie. Trudne warunki zastępujące szatnie - samochód… Nie chciałabym mieć trawy i patyków we włosach. Gapiów chyba nie było, chodz nie wiadomo kto siedział za krzakami… he he. To nie był typowy trening, raczej taki na luzie z sesją zdjęciową. Wyszło mi ponad 50 zdjęć i jeszcze ileś (?) koledze. Dobre miejsce na ognisko… moze kiedys po treningu… Czemu nie? Mi się podoba ten pomysł.

Pare zdjęć:

 

Dwa kroki do przodu… maj 28, 2008

Kategoria wpisu: wing tsun — marta3004 @ 9:42 przed południem
Tags: , , ,

Emocje opadły… juz po wszystkim. Okazało się, że nerwy były nie potrzebne. Stres mnie zżerał cały tydzień. W piatek, czyli dzień przed z tego wszystkiego zapomiałam iść na kolejny wykład z  prawka jazdy, a dziś bedę jechać ( o ile mi się uda) samochodem sama. Sifu Marek nie zabił (ale pewna koreanka próbowała, hehe - pozdro dla Moniki). Naliczyłam kolo 12 siniaków i krwiaka nad kolanem od kopnieć.(Chłopak mnie zapytał: Czy jesteś masochistką?- hehe…) Sobota - 4 godz. Niedziela - 4 godz treningu również. Oczywiście najbardziej stesujące z tych 8 godzin było ostatnie 30 min, przy okazji tez najbardziej męczące. Czemuż to? A temu, że odbywały się egzaminy na przeróżne stopnie uczniowskie. Pięć osób na 1 st. ucz., jedna na 2 st. ucz, jedna na 3 st. ucz.  i  dwie na 8 st. ucz. Ja, znajoma koreanka i jeszcze jedna osoba dostaliśmy wyjąktowy bonus. Mogliśmy przystapić do następnego egzaminu zaraz po zaliczeniu pierwszego. W ten sposób uczyniłam nie jeden, ale dwa kroki do przodu, posiadając 2 st. ucz. WT. Cieszę się niesamowicie. Takie seminarium jest bardzo motywujące na przyszłość. Daje poprostu kopa, takiego żeby uczyć sie dalej, więcej i bardziej intensywnie. Tylko jedno pytanie?  A czemu dyplom jest napisany po węgiersku? (chyba?)  I tak znam odpowiedź…

podczas pierwszego dnia seminarium…

 

Chińskie obowiązki - seminarium. maj 18, 2008

Kategoria wpisu: wing tsun — marta3004 @ 6:56 pm
Tags: , ,

Dokładnie za tydzień o tej porze już będzie po wszystkim. Ale mnie stres zżera. O czym mowa? O mojej chińskiej powinności. Trochę kosmicznie to brzmi, ale to jest obowiązek. Wobec wielu osób i mnie samej też. Seminarium Wing Tsun pierwsze w życiu. Wogóle jeszcze nie spotkałam się z taką sytuacją, dlatego bardzo się denerwuje. Sifu będzie w u nas. Pewnego rodzaju oksymoron. Paradoksalna sytuacja, a jednak realna. Będzie. Czy ktoś tego się spodziewał? Ja nie. Tym bardziej należy wtedy być. Jednak niektórzy tego nie doceniają. Nie rozumiem ich. Może i dobrze, bo po co zapuszczać myśli w tym kierunku i zrozumieć filozofie takiej jednostki, która świadomie się naraża i marnuje. Nie mam tu na mysli jakiś wielkich osiągnięć, ale to marnowanie tego czego się uczyliśmy dotychczas. Ja umiem tyle co mini kropelka w oceanie, ale są tacy co umieją troche więcej i chyba im to wystarcza. Takich osób na seminarium nie będzie, bo uważają to za zbędne w dalszym rozwoju WT. O czym to świadczy? Dla mnie to jedynie o niedorozwoju. Bo wymówki, typu brak funduszy można przezwyciężyć. Ja dałam rade. Dużym kosztem. Naprawde dużym. Tu nie chodzi o to, że za te pare stówek mogłam coś kupić. Miałam inny problem. Ktoś postawił mi pytanie: albo to ( nie chce pisać co) albo WT. Wybrałam. I będe. Miałam nie zaliczać stopnia uczniowskiego, ale zrobie to. Boje się, że będe potem żałować. Nie chce tego. Znając siebie znowu potem zrobiłabym coś głupiego. Tak jest jak nie można choć troche być sobą, wszyscy chcą cię udusić a świat rząda ofiar. Nie wiele brakowało bym to ofiarą była. Więc nie zmarnuje 8 miesięcy nauki i zdam ten egzanim… tak myśle. Bo jak nie, to więcej się nie pokaże i będzie po WT i po mnie też. Narazie jeszcze żyje, a za tydzień? Czas pokaże.

 

Miażdzące pięści smoka maj 5, 2008

Kategoria wpisu: wing tsun — marta3004 @ 5:53 pm
Tags:

Z tą różnicą, że pięści zgniotły się smokowi…heh. Już 2 dni lecze swoje kostki na prawej dłoni. W dniu, kiedy tak się urządziłam moja najmniejsza kostka była wielkości ziemianka, ale po chłodzeniu na drugi dzień zeszło. Pojawił się nowy problem, bo kostka palca serdecznego zapadła się. Czyżby roztopiła się od lodu? Poza tym skórę mam zielono-fioletową. Masakra. Zastanawiam się jak nastawić palca? Znalazłam w necie 3 sposoby:

A. pierdolnąć z całej siły lekko z ukosa otwartą dłonią ( tą zdrową, w moim przypadku lewą) w miejscu schorzenia tak, żeby kość wpadła w staw.  No nie wiem, ale wydaje się być sensowne. Tylko, że ja mam silniejszą lewą ręke i żebym sobie nie załatwiła prawej gorzej. To dlatego, że prawa była uszkodzona 3 razy. Złamanie otwarte obojczyka (było poważne, bo mnie przewieźli do lepszego szpitala), miażdzony łokieć ( rolki mi nie służą ) i ponad 30 szwów ( przecięte mięśnie, ścięgna 2 palców- na początku mialam ich niedowład i ubytki w mięsie że tak powiem). I dlatego zapalnicze umiem zapalić tylko lewą ręką, tak mi zostało, chodz i tak zapalniczki nie potrzebuje.

B. zgnieść zapadnięte miejsce i przekierowywać palec równocześnie . To było dobre na opuchlizne raczej…

C. nastawić z wyczuciem. Ale samemu nie ma się tego wyczucia, dlatego musi to zrobić druga osoba. Mi tego nikt nie zrobi, bo się boi…

Wybieram…. sposób A. Przeżyje. Do jutra musi się zagoić. Mam trening.

Mam nadzieje, że się nie pogorszy. Nie takie rzeczy juz sama robiłam. Szyłam się jak mnie pies ugryzł ( rana mała 1cm), cięłam sie i wycinałam skóre jak była tak potrzeba, więc i czas się poskładać.

Wniosek jest jeden. Dobry trening był.

 

Mały czy duży problem? kwiecień 28, 2008

Kategoria wpisu: wing tsun — marta3004 @ 2:21 pm
Tags: ,

Ostatnio pojawił się podczas rozmowy z instruktorem temat (jak on to powiedział) ,,turystów” na treningach, które odbywają się bez jego udziału. Tzn. poza sobotami z Sihingiem ćwiczymy sobie w tygodniu na salce w pewnej szkole. Zaje fajny pomysł… Mi nawet sie krew się polała :)  Ale pojawiło sie wielkie ALE…. możemy tam ćwiczyć bez niego, ale pod warunkiem, że będą tam sami swoi. Nikt z zewnątrz nie może z nami trenować. Do czasu tak chyba było. Nie wiem dokładnie, bo ćwicze tam od nie dawana z innych względów (nie będe o tym pisać). Jednak w pewnym momencie Sihing dostał od nas kinderjajko z niespodzianką. Niestety zabaweczka w środku była popsuta… Jak ja zaczęłam przychodzić na treningi w szkole to pan R juz tam ćwiczył wcześniej. On jest właśnie tym negatywnym surprise`em. Dlaczego? Bo nie poznaje technik u instruktora i nie przychodzi na jego treningi. Właściwie pojawił sie ze trzy razy w soboty i znikł. Osobiście sama zdziwiłam się widząc go tam, ale jakoś mi to nie przeszkadzało. Zrobiła się z tego afera, ponieważ koleś nie trenuje Wing Tsun a poznaje techniki WT i to właśnie przez nas samych.  Sihing się o tym dowiedział i oświecił nas co z takiego chorego układu może się wykluć, a lepiej temu zapobiegać:

Po pierwsze: taki Pan R będzie niedouczony w technikach WT - my mu tego nie pokarzemy i nie wytłumaczymy jak instruktor. Po drugie: w konsekwencji Pan R może rozpowiadać, że uczy się WT w innych klubach sztuk walki i nie tylko (bo przecież niby sie uczy).   Po trzecie: to co powie o WT innym nie bedzie napewno dobre… bo on sam tego dobrze nie zna. Po czwarte: opinia o Wing Tsun w moim mieście bedzie zmasakrowana, a to małe miasto i szybko sie rozniesie, że  WT jest lipne, bo jakiś kolo, który to ćwiczy nic nie umie. A szczególnie wśród ludzi ćwiczących inne sztuki walki. Po piąte: Kto dostanie opierdol za to? Kto poniesie konsekwencje? Sihing. A on do tego się absolutnie nie przyczynił.

To jest właśnie łańcuch porażki Wing Tsun w moim mieście. Więc lepiej zapobiegać i nie narażać Wing Tsun na hańbe. Nigdy bym tego nie chciała. Nigdy. Każdy klub dba o swoja opinię i ucznowie tej szkoły WT też powinni.

Wniosek jest tylko jeden.

Pan R musi zniknąć lub jako osoba z zewnątrz zostanie wchłonięty i też będzie uczył się u źródła.

To zależy tylko od niego. Ciekawe kto tą sprawę z nim załatwi?

 

Po co mi to właściwie? kwiecień 23, 2008

Kategoria wpisu: wing tsun — marta3004 @ 6:44 pm

Właśnie to jest pytanie, które słyszę jako pierwsze od ludzi dowiadujących się o tym, że ćwicze Wing Tsun. A do czego Ci to potrzebne? A ja sobie myśle ,, A co Cię to obchodzi”. Dlaczego tak nagle zmieniam zdanie. Bo po co komuś to tłumaczyć, skoro z założenia od razu jest nastawiony wrogo do WT. Jakby ktos zapytał, choć co to jest, to może myślałabym inaczej.

Ludzie mają strasznie ograniczone horyzonty….

Ale to nie moja wina dzięki Bogu, bo ja najchętniej zakopałabym ich wszystkich żywcem ( w sensie łopatologicznym, a nie nożnym) :)